|
W sobotę, dnia 10 stycznia 2009 roku zmarła profesor, generał Elżbieta Zawacka. Kobieta, która swoje życie i los związała też z Sosnowcem i Zagłębiem Dąbrowskim. "Jej życie i służba Polsce była tak niezwykła, że tylko epizoty z Jej życia, mogły by posłużyć do stworzenia filmu, który stałby się światowym „hitem” i przesłaniem miłości oraz poświęcenia Ojczyźnie. Oto tylko w ogromnym wprost skrócie i uproszczeniu myślowym Jej niezwykłe koleje, zwykłego życia.
Urodziła się 19 marca 1909 roku, gdy Jej Toruń należał jeszcze do Niemiec. Podobnie jak wielu Polaków z Pomorza, żyjących przez wiele pokoleń w niemieckim żywiole, Jej marzeniem życia była wolna i niepodległa Polska. Gdy Polska odzyskała niepodległość ukończyła szkołę podstawową, a później gimnazjum. Rozpoczęła też studia matematyczne na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Później jako nauczycielka w szkole średniej zostaje też instruktorem Przysposobienia Wojskowego Kobiet (PWK). Już w październiku 1939 roku, gdy w ramach Obszaru Krakowskiego Służby Zwycięstwa Polski (SZP), utworzono dwa bratnie podokręgi: zagłębiowski i śląski, Pani Elżbieta Zawacka w podokręgu zagłębiowskim została mianowana Komendantką Przysposobienia Wojskowego Kobiet (PWK). Zaprzysiężona 2 listopada w Warszawie przez Janinę Karaś, już 3 listopada 1939 roku przybywa do Zagłębia Dąbrowskiego. Według Juliusza Niekrasza, żołnierza i sędziego podziemnego sądu Państwa Polskiego z SZP, później ZWZ – AK, kobieta o pseudonimie „Zelma” (przyp.: Elżbieta Zawacka) „wniosła poważny wkład w zorganizowanie Zagłębiowskiego podokręgu Służby Zwycięstwa Polski (SZP), a później Związku Walki Zbrojnej (ZWZ)…..(….Zorganizowała łączność w Podokręgach (przyp.: pomiędzy śląskim, a zagłębiowskim), wprowadziła do organizacji sprawne wywiadowczynie i łączniczki, założyła śląską, autonomiczna siatkę kobiecą opartą o instruktorki PWK”. Jej nieprzeciętne zdolności w szerokim tego słowa zrozumieniu błyskawicznie doceniono. „Zelma” zostaje szefem łączności konspiracyjnej w Zagłębiu Dąbrowskim, kieruje też śląską siatką kobiecą.
Jej zdolności i przebojowość doceniają nawet przełożeni w Komendzie Głównej ZWZ (później AK) w Warszawie. Zostaje więc „porwana” do Warszawy, ale o swych przeżyciach i głębokiej przyjaźni do Zagłębiaków nigdy nie zapomni. Później zostaje kurierem pomiędzy okupowana Polską, a Polskim Rządem w Londynie. Jest niesłychanie doceniana. Jako jedna z niewielu polskich „kurierów”, przekazuje nie tylko informacje, ale udziela też własnej interpretacji gen. Władysławowi Sikorskiemu o sytuacji w okupowanej Ojczyźnie. Zostaje skoczkiem elitarnej grupy „Cichociemnych”, ludzi szkolonych do zadań specjalnych. Nie tylko wyskakuje na spadochronie na tereny okupowanej Polski, ale wyskakuje też z pędzącego pociągu, gdy ścigana jest przez Gestapo, później bierze też udział w Powstaniu Warszawskim. W 1951 roku jako „Żołnierz Wyklęty” i „karzeł sanacji” zostaje aresztowana i skazana na 10 lat więzienia.
W latach 1965 – 1973 uzyskuje doktorat nauk humanistycznych w Uniwersytecie Gdańskim, później zdobywa habilitację i jako docent wraca do swego rodzinnego Torunia. Nigdy jednak nie zapomniała o swym Zagłębiu Dąbrowskim ! „ Pogrzeb ma się odbyć 17 stycznia 2009 roku. |
Janusz Maszczyk | 2009-01-14 17:44:55 Poszerzone informacje na temat działalności Szanownej Pani profesor, generał brygady Elżbiety Zawadzkiej można już uzyskać na moim autorskim internetowym portalu – www.wobiektywie2008.republika.pl” w rubryce „Komunikaty i aktualności”. | Janusz Maszczyk | 2009-01-17 11:04:05 Z ostatniej chwili ! Dzisiaj, już za chwilę, o godzinie 11,00 w Toruniu rozpoczynają się uroczystości żałobne związane z pogrzebem WIELKIEJ POLKI, Szanownej ani profesor, generał brygady Elżbiety Zawackiej. Ta Kobieta niemal całe życie poświęciła się naszej Ojczyźnie, kosztem nawet swego życia rodzinnego. Niemal zapomniana przez Rodaków. Dobrze więc, że chociaż dzisiaj, bez wielkiej ogólnonarodowej pompy, ale jednak !, wielu z nas o Niej chociaż dzisiaj sobie przypomniało !
| Artek. | 2009-01-17 12:43:49 Panie Januszu dziękuję za przypomnienie sylwetki tej niezwykle zasłużonej dla naszej Ojczyzny Osoby. Zachęcam do dalszego dzielenia się z nami swą wiedzą i wspomnieniami.
| Janusz Maszczyk | 2009-05-25 09:19:07 TO DLA CIEBIE POLSKO I DLA TWEJ CHWAŁY……….. „ Więc gdzie są nasze groby ? A gdzie ich nie ma ………? Karol Wojtyła, Jan Paweł II Po 1945 roku, w komunizowanym w pośpiechu Kraju, podobnie i w nowo powołanym Województwie Śląsko – Dąbrowskim (później stalinogrodzkim, następnie katowickim, a dzisiaj śląskim), Sowieci oraz ich nieliczni polscy współpracownicy (nie tylko polscy !?) czynili wszystko, by wybitnych, i dotąd nieskalanych kolaboracją przedwojennych polskich oficerów oraz żołnierzy z Armii Krajowej oraz z Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, nie tylko zohydzić w oczach Polaków, ale jednocześnie wymazać z pamięci narodowej. Wymazywano i zakłamywano więc niemal wszystko, co tylko „nasza przewodnia partia” oraz powiązani z nią różnymi partykularnymi nićmi „intelektualni salonowcy”, mogli zafałszować i wypaczyć, czyli tuszowano, lub przedstawiano wiele spraw niezgodnie z rzeczywistością, i do tego jeszcze w fałszywym świetle historii. Ten podły indoktrynujący proces, którego jednym też z zakamuflowanych celów było wykreowanie nowych ludzi, tak zwanych „internacjonalistów proletariackich”, kosztem wynarodowienia Polaków, przebiegał wielowarstwowo. Pewne polityczne rozluźnienie, dalej jednak śledzone bacznym okiem komunistów, nastąpiło dopiero po 1956 roku, a raczej już w „późnych latach gierkowskich”, a gdy partia pod koniec lat 80. XX w. już całkowicie doznała zadyszki i utraciła społeczny autorytet, i to nawet wśród wielu dotychczasowych partyjnych przytakiwaczy, to pałeczkę kontroli inwiligacyjnej nad społeczeństwem przejęły już tak zwane komunistyczne służby specjalne. Dzisiaj jako stary już człowiek bardziej dostrzegam pewne ludzkie paradoksy, niż w latach mej młodości. Co jest więc ciekawe i zastanawiające ? Pamięć ludzka zamiast po latach dojrzewać i zatracać dotychczasowe daltonistyczne postrzeganie przeszłości oraz rzeczywistości, to o zgrozo !, u jakże wielu osobników, zapada w długowieczny sen ułudy, a niekiedy przyjmuje nawet pewne formy amnezji. To jest zadziwiające, jak niski procent Polaków żyjących w naszym Województwie Śląskim nie pamięta, że kiedyś na tej ogromnej obszarowo ziemi, rozdartej przez trzech zaborców, tutejsza społeczność żyła w różnych regionach, nie tylko kulturowych, ale społecznych, a nawet i politycznych. Ale później, kiedy niczym feniks z popiołów odrodziła się Polska – II Rzeczpospolita, i to zaledwie tylko na przestrzeni od 17 do 21 lat w zależności od zaborów, to zdecydowana większość mieszkańców tej ziemi dojrzewała już w społecznej koegzystencji. Oczywiście, jak to zwykle bywa, poza drobnymi grupkami wiecznie niezadowolonych osobników, dla których „TAK” zawsze tylko brzmiało jak „NIE”, a „NIE” zawsze oznaczało tylko „TAK”. O niemieckiej mniejszości narodowej, najliczniejszej na tym obszarze ziemi, poza pojedynczymi zacnymi wyjątkami, która raczej zawsze nastawiona była agresywnie wobec odrodzonej II Rzeczpospolitej, to nawet nie wspominam. O Tych zacnych ludziach, których korzenie rodzinne wywodziły się z rodzin niemieckich, wielu później spolszczonych, i którzy stanęli w obronie wspólnej Ojczyzny – naszej II Rzeczpospolitej – a niektórzy ponieśli nawet męczeńska śmierć, jak zwykle zapomnieliśmy. Ten objaw zapomnienia, delikatnie tylko określając, jest zapewne nieprzypadkowy, ale tacy chyba już jednak jesteśmy. Eufemistycznie wielbimy ludzi kultury, sztuki, itp., stawiamy ich nawet na monumentalnych cokołach, natomiast bohaterów narodowych, którzy swe jedyne życie oddali Ojczyźnie, traktujemy z lekkim, charakterystycznym, lekceważącym przymrużeniem oka. To ogromnie boli…..! Winniśmy też pamiętać, że okres wolnej i niepodległej II Rzeczpospolitej, w dziejach Narodu i państwa polskiego był niesłychanie krótki, ale był też niezwykle fenomenalny, szczególnie w zakresie krzewienia dumy narodowej i uczuć patriotycznych. Jego dojrzałym owocem było pokolenie 20. latków , którzy wznieśli się ponad bezsensowne animozje i zawsze stawiali dobro Narodu Polskiego i Ojczyzny, ponad partykularne dzielnicowe interesy. A gdy już zaborcy z zachodu, od września 1939 roku ponownie okupowali ten południowy region naszego Kraju, to wszyscy Polacy zamieszkujący te wielkie połacie ziemi, grali w jednej wielkiej narodowej orkiestrze. A tą narodową „orkiestrą” był Śląski Okręg Armii Krajowej. Autor w tym niezwykle krótkim felietonie przypomni więc tylko niektórych polskich bohaterów, spośród setek tysięcy zapomnianych i wymazanych z narodowej pamięci, a wywodzących się z dzisiejszego naszego wielkiego Województwa Śląskiego. Polaków, których losy zostały niezwykle powikłane w okresie II Wojny Światowej, a niektórych i po 1945 roku. Tymi zapomnianymi polskimi bohaterami są w moim felietonie tym razem żołnierze do zadań specjalnych, tak zwani „Cichociemni”. W latach 80. XX w. ci nieliczni żyjący jeszcze, ale już starsi Panowie, a wśród nich tylko jedna Wielka Kobieta, Pani profesor gen. bryg. Elżbieta Zawadzka, związana też z naszym Śląskim Okręgiem AK, którym udało się przeżyć piekło wojny i powojenny okres prześladowań, w zasadzie tak na co dzień, to nie różnili się zbytnio od milionów innych Polaków. Ich zasadnicza różnica polegała tylko na tym, że swe jedyne życie, w przeciwieństwie do jakże wielu innych Rodaków, rzucili na stos swej umiłowanej Ojczyzny. A kiedy trzeba było iść na śmierć, to szli „po kolei, jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec !”. Ich biografie są tak niesamowicie fantastycznie sensacyjne, że mogłyby stanowić kanwę do napisania nie jednego scenariusza filmowego, czy bestselleru. Nie zapominajmy też, że „Cichociemni” to żołnierze najdzielniejsi z dzielnych żołnierzy z Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Można więc wreszcie zadać pytanie ? Kimże więc są ci „Cichociemni”, owiani aż taką romantyczną polska legendą ? Z uwagi na wymogi techniczne Internetu odpowiem więc krótko. To wybitni wyselekcjonowani specjaliści, o ponadprzeciętnych predyspozycjach fizycznych i psychicznych, przeszkoleni do indywidualnych zadań specjalnych w okupowanej Ojczyźnie, z dziedziny: dywersji, sabotażu, wywiadu i kontrwywiadu, łączności oraz oficerowie przeszkoleni do „pełnienia obowiązków sztabowych i dowódczych w Armii Krajowej (AK)”. Ich szkolenie przebiegało w warunkach zachowania niezwykłej tajemnicy i miało charakter wybitnie konspiracyjny. Jak wynika z pozyskanych źródeł „kurs szkoleniowy w stacji SOE w Briggens pod Londynem rozpoczął się w pierwszych dniach stycznia 1941 roku”. Ich niezwykłą działalność bojową można więc zamknąć w przedziale czasowym pomiędzy pierwszym łopoczącym na wietrze wolności spadochronowym skokiem nad okupowaną Polską, który miał miejsce 15 lutego 1941 roku, a końcowym dniem 19 stycznia 1945 roku. W tym to okresie, po licznych tajnych, konspiracyjnych rozmowach i odbytych wielu ćwiczeniach oraz niezwykle skrupulatnym „prześwietleniu” Ich życiorysów, z wyselekcjonowanych 2413 Polaków (1 generał, 112 oficerów sztabowych, 894 oficerów młodszych, 592 podoficerów, 7771 szeregowych, 15 kobiet i 28 politycznych kurierów cywilnych), pomyślnie konspiracyjne szkolenie zakończyło tylko 606 żołnierzy, by w końcu 579 uznać „za gotowych do przerzutu” nad okupowaną Ojczyznę. W tym doborowym gronie była tylko jedna, jedyna kobieta, to Pani prof. gen bryg. E. Zawadzka, o której już wspominałem w swym portalu oraz w portalu „Poznaj Sosnowiec”, którego redaktorem jest Pan Karol Ligęza. Do swej okupowanej Ojczyzny docierali drogą powietrzną, zawsze tylko nocą (!), niekiedy w niezwykle skomplikowanych warunkach atmosferycznych i terenowych. Do wyznaczonych celów dotarło ich zaledwie 317 ( jeden skakał dwukrotnie), w tym 1 kobieta, 29 kurierów cywilnych (jeden skakał dwukrotnie), 1 Węgier (szkolny przez Polski Oddział VI) i 4 Anglików ( t.zw. brytyjska wojskowa misja specjalna o kryptonimie „Freston”). Wśród 317 „Cichociemnych” aż 15 pochodziło z dzisiejszego naszego Województwa Śląskiego, w tym: 4 wywodziło się z Zagłębia Dąbrowskiego (w tym 3 z Sosnowca), 5 to sąsiedzi Zagłębiaków, nasi bracia Górnoślązacy (w tym 4 z Katowic). Droga lotnicza „Cichociemnych” do okupowanej Polski była niezwykle żmudna, długa i niebezpieczna, wprost trudna laikowi do wyobrażenia, a tym bardziej obrazowego opisania w tym niezmiernie krótkim felietonie. Początkowo SOE (Special Operations Executive – Kierownictwo Operacji Specjalnych) uruchomiło loty z Wielkiej Brytanii, później ich droga powietrzna wiodła z lotniska Regia Aeronautica w Sidi Amor z Tunisu (od 1943), ostatnia trasa, od grudnia 1943, wiodła już tylko z Brindisi, z Włoch. Lot z Bryndisi, nad okupowane tereny II Rzeczpospolitej, z drogą powrotną, wynosił długie niczym wieczny sen, aż około 11 godzin i 40 minut. Aby tą powietrzną trasę pokonać, piloci dokonywali wprost nieprawdopodobnych cudów lecąc w ciężkich i prawie całkowicie bezbronnych samolotach. Szczególnie niebezpieczne były kontakty z niemieckimi samolotami myśliwskimi. Ciężkie samoloty narażone też były na zestrzelenie z ziemi i to prawie na całej przestrzeni swego niezwykle długiego lotu. Wiele samolotów tam nie dotarło. Zginęli piloci i „Cichociemni”. Dzisiaj niektórzy bardziej wrażliwi Polscy pasjonaci historii, starają się przekazać polskiej opinii społecznej tych bohaterskich lotników i „pasażerów”. Chwała im za to na wieki…….. „Cichociemni” po dotarciu do okupowanej Polski swą pracę konspiracyjną początkowo zaczynali w Związku Walki Zbrojnej (ZWZ), później w strukturach Armii Krajowej (AK). Jak wynika z powojennych ustaleń pracę konspiracyjną podjęło 305 „Cichociemnych”, gdyż w czasie operacji zrzutowych na spadochronach śmierć poniosło 9 skoczków ( 6 zestrzelono w samolotach), 2 już po wylądowaniu w okupowanej Ojczyźnie, w czasie walki z Niemcami. Ponownie uprzejmie podkreślam, że z uwagi na techniczne internetowe ograniczenia, autor przekazuje tylko niezwykle krótkie komentarze, Ich kolejnych polskich losów: 1/ P.porucznik saperów rezerwy RYSZARD KOWALSKI, psed.: „Benga”. Czterokrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych. Rodowity Sosnowiczanin. Urodzony 26 listopada 1919r. We wrześniu 1939r. otrzymał mobilizacyjny przydział do Dowództwa Saperów. Później jak wielu polskich żołnierzy został internowany w Rumunii. Następnie przedostał się do Wojska Polskiego we Francji. Po kapitulacji Francji, poprzez Dunkierkę dociera do W. Brytanii. Tam jako ochotnik podejmuje służbę w 1. Brygadzie Strzelców. Dowództwo bardzo szybko dostrzega jego ponad przeciętne predyspozycje psycho –fizyczne. Zostaje wiec skierowany do tajnego ośrodka „Cichociemnych”. Po specjalistycznym ściśle tajnym i konspiracyjnym przeszkoleniu da zadań w dywersji, zostaje zaprzysiężony – 24 sierpnia 1942 roku. Skacze na spadochronie nad okupowana Polską nocą, 1/ 2 października 1942 roku „na placówkę odbiorczą o kryptonimie Zamek, która była położona 13 lub 16 km na północ od Dęblina….(…)…samolot wykonał zrzut jak się okazało, niezbyt celnie”. Jego kolega por. Władysław Klimowicz „skakał z bagażnikiem, lądował nieprzytomny, w pół uduszony przez nadmiernie wysuniętą taśmę”. Komenda Główna AK skierowuje Go do Okręgu Wołyńskiego Armii Krajowej. Początkowo jest instruktorem, a później komendantem Armii Krajowej Obwodu Zdołbunów. W sierpniu 1943 roku w Zdołbunowie, w niewyjaśnionych okolicznościach, został aresztowany przez tajną niemiecka policję Gestapo. Posiadał wówczas tak zwane „lewe” dokumenty wystawione na Ryszarda Małyka. Rozstrzelany 18 listopada 1943 roku w więzieniu w Równem. 2/ Porucznik broni pancernej ZBIGNIEW BARTŁOMIEJ EUGENIUSZ PIASECKI, psed.: „Orlik”, „Topór”,” Tom”, „Zbyszek”, „Skoczek”, „Fer”. Odznaczony Krzyżem Orderu Virtuti Militari V klasy. Rodowity Sosnowiczanin. Urodzony 19 stycznia 1914 roku. We wrześniu 1939 roku walczy w Samodzielnej Półkompanii Czołgów R35 pod dowództwem por. Jakubowicza. Następnie internowany na Węgrzech, później walczy we Francji. W Wielkiej Brytanii otrzymał przydział do 1. Baonu Czołgów. Po tajnym przeszkoleniu do zadań dywersyjnych w dniu 4 kwietnia 1941 roku został zaprzysiężony. Skacze na spadochronie z samolotu typu „Halifaks” (załoga polska kpt. M.Wodzicki) mroźną i zimną nocą z 6 na 7 stycznia 1942 roku i ląduje na placówkę odbiorczą o kryptonimie Kocioł, która mieściła się „11 kilometrów na południowy wschód od Mińska Mazowieckiego”. Podobno „w okolicy nieoczekiwanie rozkwaterowała się niemiecka dywizja pancerna, co uniemożliwiało załodze placówki wyjść w teren…(…)…Przez 40 min. samolot krążył więc nad rejonem placówki i w końcu wykonał zrzut – około 7 km na południowy wschód od Mińska, na skraju wsi Stefanówka. Ponieważ nalot został przeprowadzony zbyt nisko, skoczkowie potłukli się”. W lutym 1942r. otrzymuje przydział do legendarnego „WACHLARZA” „jako oficer i pierwszy szef dywersyjnego III Odcinka” …(…)…celem zorganizowania wywiadu w Brześciu”. Tam już w pierwszych dniach swemu dowódcy „przekazał kilka szkiców lokalizacji jako materiał przygotowawczy do przyszłej dywersji, a mianowicie: parowozownię, most na Bugu, koszary na Grajewie zajęte przez Niemców. Aktualną sytuację na „Kanale Królewskim i Orzechowskim (przyp.:- używał wówczas psed.: „Topór), itd.”. Nocą z dnia 10/11 kwietnia 1942r. Patrol Piaseckiego wysadza „na Kanale Królewskim monitor rzeczny i zablokowuje tym samym na dłuższy czas bardzo ważną arterię wodną”. Po „spaleniu” dalej jako „Orlik” zostaje przerzucony do Warszawy. Później zostaje przydzielony do Kedywu Okręgu AK Kielce i Referatu „999” Wydziału Kontrwywiadu i Bezpieczeństwa Oddziału II Komendy Głównej AK. W dniu 31 maja lub 3 czerwca 1944r. został aresztowany „przez Gestapo lub Kripo w Warszawie”. Więziony w Gross – Rosen (nr obozowy 12724), skąd zbiegł. Schwytany przez Niemców pod Częstochową (data ?). W wyniku czego 8 lutego 1945 roku dostaje się za druty kolczaste do Dora – Mittelbau (nr obozowy 118315). Od tej chwili Jego dalsze losy są nieznane. 3/ Porucznik artylerii, LUDWIK BONIFACY WITKOWSKI, psed.: „Kosa”, „Michał,. Odznaczony Krzyżem Orderu Virtuti Militari V klasy i Krzyżem Walecznych oraz Złotym Krzyżem z Mieczami, z mianowaniem na stopień kapitana dyplomowanego. Sosnowiczanin z Niwki (dzielnica Sosnowca). Urodzony w Niwce 5 czerwca 1914 roku. We wrześniu 1939 roku w 10. Dyonie Artylerii Ciężkiej. Następnie jak wielu polskich żołnierzy internowany na Węgrzech. Po kapitulacji Francji przedostaje się do Wielkiej Brytanii. Tam służy w 1. Pułku Artylerii Ciężkiej. Zostaje w pełnej konspiracji przeszkolony do zadań dywersji; oficjalnie zaprzysiężony 29 listopada 1942 roku. Nad okupowana Polską skacze już zimą 20 na 21 lutego 1943 roku. „Zrzut przejęła placówka odbiorcza o kryptonimie Słoń, położona 20 km na południe od Chęcin, pod wsią Boruszowice……(…)….. Kosa (przyp.: taki był wówczas jego pseudonim), który skakał z radiostacją, ciągniony po twardej grudzie przy silnym wietrz przez spadochron, poranił się do tego stopnia, że zaszła konieczność udzielenia mu pomocy lekarskiej”. Otrzymuje przydział do Kedywu Okręgu AK w Warszawie. Zostaje tam dowódcą oddziału dyspozycyjnego „Batalionów Saperów Praskich”. Niezwykle uzdolniony, więc szybko awansuje (1943) na zastępcę Szefa Kedywu Okręgu i dowódcę Oddziału Dywersyjnego o kryptonimie „Kosy” , później kryptonim „B”. W trakcie Powstania Warszawskiego walczy bohatersko w Śródmieściu, jako dowódca Oddziału Osłonowego Kwatery Głównej Komendy Okręgu. Następnie wraz z innymi Powstańcami Warszawskimi dostaje się do niewoli niemieckiej (gdzie ?). Już po uwolnieniu z oflagu, w 1945 roku, wstępuje jako ochotnik do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Tam kończy kurs w Wyższej Szkole Wojennej. Kierowany tęsknotą za rodziną i Ojczyzną powraca do Polski (kiedy ?). Dalsze losy nieznane. 4/ Major kawalerii. w stanie spoczynku, WITOLD EDWARD UKLAŃSKI, psed.: ”Herold”. Odznaczony Krzyżem Orderu Virtuti Militari V klasy. Pochodził z Zagłębia Dąbrowskiego. Urodził się 13 marca 1893 roku w Gołonogu. Wielki polski patriota. Już w latach 1917 – 1921 walczy o wolną i niepodległą Polskę. Jak spora część Zagłębiaków walczył we wrześniu 1939 roku z wkraczającą armią niemiecką, jako dowódca szwadronu marszowego 4. Pułku Ułanów. Później zostaje internowany na Litwie przez Litwinów, jeszcze później przez Sowietów. Już w sierpniu 1941 roku trafia do odradzającej się Armii Polskiej na terenach sowieckich, pod dowództwem gen. Andersa. Tam zostaje mianowany dowódcą Dyonu Kawalerii 6. Dywizji Piechoty. Później dostaje przydział do 10. Dywizji Piechoty (stopień wojskowy ?). Po przedostaniu się do W. Brytanii (rok ?) jako doskonały już fachowiec wojskowy, zostaje przeszkolony do zadań dywersyjnych. Tajne i konspiracyjne zaprzysiężenie następuje 12 kwietnia 1944 roku. Po raz pierwszy skacze na spadochronie nad okupowaną Ojczyną 26/27 grudnia 1944 roku. Skok przyjęła placówka odbiorcza o kryptonimie „Wilga 1”, która była „położona 26 km na północny wschód od Nowego Targu, w rejonie góry Mogielnica, w pow. Limanowskim. Był to drugi lot tej ekipy 22/23 XI.1944r. samolot został ostrzelany przez artylerię plot. W rejonie Balatonu. Później zdarzyła się awaria i pilot zawrócił”. Dostaje przydział do Komendy Okręgu AK Kraków. Dalsze losy są nieznane. W 1945 roku pojawia się w Wielkiej Brytanii. Po raz drugi dociera do swej Ojczyzny drogą powietrznego spadochronowego zrzutu 24 listopada 1945 roku. W okupowanej wówczas przez Sowietów Polsce i ich polskich komunistycznych sojuszników, miał występować pod fałszywym nazwiskiem, jako Witold Sawicki. Już wówczas jest polskim emisariuszem patriotyczno - niepodległościowej organizacji Wolność i Niezawisłość (WiN; brak bliższych szczegółów). Jednak już następnego dnia po wylądowaniu na ojczyźnianej ziemi, w tajemniczych okolicznościach zostaje aresztowany w Krakowie. Jako „Żołnierz Wyklęty” zostaje postawiony przed kolaboracyjnym komunistycznym sądem, który skazuje Go na karę śmierci. W drodze nadzwyczajnej łaski, o ironio !, komunistyczny sąd w PRL, temu polskiemu bohaterowi i patriocie zamienia karę śmierci na bezterminowe (!!!) pozbawienie wolności. Zmarł 3 stycznia 1954 roku w polskim więzieniu we Wronkach. 5/ P.porucznik piechoty .rezerwy ADOLF PILCH, psed.: „Góra”, „Pistolet”, ”Dolina”. Odznaczony Krzyżem Orderu Virtuti Militari V klasy i czterokrotnie Krzyżem Walecznych, z mianowaniem na stopień majora. Urodzony 22 maja 1914 roku w Beskidzie Śląskim, w malowniczej Wiśle. W 1939 roku z nie znanych autorowi powodów, nie został jednak zmobilizowany. Następnie internowany na Węgrzech. Ale we Francji walczy już w 3. Dywizji Piechoty (9. PP, następnie 8.PP). Po przedostaniu się z frnacuskiej Dunkierki do W./ Brytanii służy w 10. Brygadzie Pancernej 24. Pułku Ułanów. Przeszkolony w tajnym, konspiracyjnym ośrodku do zadań dywersji. Zaprzysiężony tajnie 28 sierpnia 1942 roku. Skacze na spadochronie 16/17 lutego 1943 roku. Ze wspomnień dowódcy grupy skoczków: - „lot do Kraju trwał ponad siedem godzin…(…)….przed skokiem poinformowano nas, że wieje diabelny wiatr, a w chwilę później, że na lądowisku jest głucho i ciemno…..(…)…ostatni z grupy skakał porucznik Adolf Pilch. Po kilkudziesięciu sekundach, przez koronę drzew, zwalił się na ziemię. Twarde to było, bardzo twarde lądowanie….(…)…Ktoś biegnie mocno zdyszany i głosem pełnym trwogi mówi: Tam pod lasem leży chyba jeden ze skoczków. Nie daje znaków życia…..(…)…na śniegu sylwetka Bolesława Odrowąża – Szuniewicza. Żal ściska serce. Nie otworzył się spadochron. Oddaliśmy mu hołd i tam w pobliżu gdzie spadł – spoczął w mogile”. A. Pilch otrzymuje przydział do okręgu AK Nowogródek. Tam pełni funkcję dowódcy Baonu Piechoty w Zgrupowaniu „Stołpce” (dawne końcowe tereny północno wschodnie II Rzeczpospolitej). Od grudnia 1943 roku zostaje dowódcą tego zgrupowania. Podkomendnymi Adolfa Pilcha są ludzie poleskich błot i bagien, zawsze wierni Bogu, Narodowi Polskiemu i Ojczyźnie. Oddziały Armii Krajowej są z furią atakowane przez Armię Czerwoną, która już wówczas dotarła do dawnych ziem II Rzeczpospolitej i starała się tą odwieczna polską krainę anektować, co w konsekwencji się całkowicie udało. W ramach akcji „Burza” w dniach 29 czerwca – 26 lipca 1944 roku, w wyniku brawurowej przeprawy, przedziera się pomiędzy dwoma wrogimi Armii Krajowej północnymi frontami: niemieckim i sowieckim, i przedostaje się do Puszczy Kampinoskiej k/Warszawy. Ku zaskoczeniu Warszawiaków, całe ugrupowanie jest wprost doskonale wyposażone w broń palną, wszyscy AK-owcy są też odziani w przedwojenne jeszcze mundury WP. Całe ugrupowanie dostaje przydział do VII Obwodu Okręgu Warszawskiego. O tym dzisiaj się już nie pamięta, ale ci „Kresowiacy”, w dalekim polskim Polesiu, zostawili swoje żony, dzieci, matki, siostry, babcie i dziadków na pastwę wkraczającej Armii Czerwonej i NKWD, a sami zapłacili wprost ogromną daninę krwi w Powstaniu Warszawskim. Większość z nich już nigdy nie zobaczyło swych bliskich. Niektórzy tylko leżą pochowani na malutkich wiejskich cmentarzykach w Puszczy Kampinoskiej, inni w bezimiennych dołach śmierci na ulicach Warszawy. W Powstaniu Warszawskim Adolf Pilch zostaje dowódcą Pułku AK „Palmiry – Młociny”. Po upadku Powstania Warszawskiego, w okresie październik – listopad 1944 roku zostaje mianowany dowódcą III Baonu 25. Pułku Piechoty AK w Podokręgu Piotrków. Po demobilizacji pułku zostaje ponownie dowódcą oddziału partyzanckiego AK o psed.: - „DOLINA”. Zagrożony aresztowaniem przez NKWD i UBP, w 1945 roku przedostaje się przez „zieloną granicę”do Wielkiej Brytanii, gdzie pozostał aż do śmierci. Losy tego Wielkiego Polaka są tak pogmatwane i tak nieprawdopodobnie bohaterskie, że nie sposób ich opisać w tym krótkim komentarzu. Przedstawiłem więc je tylko w ogromnym skrócie. 6/ P. porucznik broni pancernej rezerwy GUSTAW HECZKO później GUSTAW KALINOWSKI, psed.: Skorpion”. Odznaczony: Krzyżem Orderu Virtuti Militari V klasy. Urodzony 19 maja 1920r. w Jaworzynce, pow. cieszyński. Już w 1939 roku przedostaje się na Węgry (brak bliższych danych). W marcu 1940r. wstępuje do Wojska Polskiego we Francji, do 10. Brygady Kawalerii Pancernej (1. Baon Czołgów). Po przedostaniu się do W. Brytanii przydział do formacji wojskowej pozostaje bez zmian. Widząc jego niezwykłe uzdolnienia, dowództwo skierowuje Go do Szkoły Podchorążych, później służy w różnych jednostkach pancernych, ostatnia jednostka wojskowa to 16. Brygada Pancerna. Następny kurs to już specjalistyczne szkolenie do zadań specjalnych w dywersji i broni pancernej. Zaprzysiężony zostaje 23 września 1943 roku. Skacze na spadochronie nad okupowaną Polską nocą z 16/17 kwietnia 1944 roku. Przydzielony zostaje do Okręgu AK w Nowogródku. Pełni funkcję dowódcy 1. plutonu, jest też zastępcą dowódcy 1. kompanii VII Baonu 77. Pułku Piechoty Armii Krajowej. Podobno żył w PRL jeszcze w latach 80. XX w. 7/ P.porucznik piechoty rezerwy ZBIGNIEW FRANCISZEK WILCZKIEWICZ, psed.:.: „Kij”. Odznaczony czterokrotnie Krzyżem Walecznych. Urodził się w Bielsku 5 sierpnia 1921 roku. Jak większość wtedy młodych Polaków wychowywał się w ogólnopolskiej atmosferze miłości do Narodu Polskiego i Ojczyzny. We wrześniu 1939 roku przedostaje się na Węgry, by trafić do WP i walczyć o wolną i niepodległą Polskę. We Francji otrzymuje przydział do 1. Dywizji Grenadierów (3. Pułk Grenadierów). Po kapitulacji Francji poprzez Dunkierkę dociera do Wielkiej Brytanii, gdzie otrzymuje przydział do 1. Brygady Strzelców. W tajnym ośrodku „Cichociemnych” zostaje przeszkolony do zadań dywersyjnych, a następnie 4 sierpnia 1943 roku w warunkach pełnej konspiracji zaprzysiężony. Skacze na spadochronie 24/25 maja 1944. W trakcie Powstania Warszawskiego walczy w Śródmieściu, jest dowódcą plutonu 9. Kompanii IX Zgrupowania Baonu „Kiliński”, później w Zgrupowaniu „Gurt”. Po kapitulacji dostaje się do niewoli niemieckiej. Po wyzwoleniu przez aliantów oflagu, w którym przebywał, udaje się do Wielkiej Brytanii (1954). Dalsze losy nieznane. 8/ P.porucznik piechoty rezerwy EDWARD ANDRZEJ KIWER, psed.: „Biegaj”, „Edward”. Odznaczony: Krzyżem Orderu Virtuti Militari V klasy i Krzyżem Walecznych (mianowany na porucznika). Urodzony 24 września 1919 na Górnym Śląsku w Gliwicach, które jeszcze wówczas należały do Niemiec. W 1939 roku przedostaje się do Rumunii, gdzie zostaje internowany. Jednak już w grudniu 1939 dociera do Francji i wstępuje do WP – Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich. Wraz z Brygada bierze udział w bitwie o Narwik. Tam zostaje ranny. Po dotarciu do W. Brytanii wstępuje do Szkoły Podchorążych i 1. Brygady Strzelców. W tym samym niemal czasie w ramach Brygady Strzelców zostaje też instruktorem plutonu jugosłowiańskiego. Po tajnym przeszkoleniu i zaprzysiężeniu 22 stycznia 1943 roku, jako oficer do zadań dywersji, został zrzucony na spadochronie nad okupowaną Polską nocą z 8/9 kwietnia 1944 roku. Zgodnie z decyzja swych przełożonych przydzielono Go do Kedywu Okręgu Kielce Armii Krajowej. Początkowo pełnił funkcję instruktora, później został już dowódcą IV Plutonu w Oddziale partyzanckim „Wybranieccy”. Od września 1944 roku pełnił już funkcję adiutanta dowódcy 1. Baonu 4. Pułku Piechoty Legionów, który wchodzi w skład 2. Dywizji Piechoty Armii Krajowej. Zmarł śmiercią naturalną 25 października 1987 roku we wsi Łącznik na Górnym Śląsku. 9/ Porucznik piechoty. rezerwy PIOTR SZEWCZYK, psed.: „Czer”, „Piter”, „Siwy”. Odznaczony Krzyżem Orderu Virtuti Militari V klasy i trzykrotnie Krzyżem Walecznych, z mianowaniem do stopnia kapitana. Urodził się w Babicach, pow. pszczyński, 9 września 1908 r. We wrześniu 1939 roku jest dowódcą kompanii Policji Państwowej w Baonie Obrony Mostów. Broni Warszawy przed napierająca nawałą armii niemieckiej. Następnie przedostaje się na Węgry, gdzie zostaje kurierem na trasie Budapeszt – Polaka – Budapeszt. Później we Francji w Samodzielnej Brygadzie Strzelców Podhalańskich; walczy pod Narwikiem. Stamtąd powraca ponownie do Francji., z kolei dalsza nieznana autorowi droga prowadzi Go do Hiszpanii, Portugalii i brytyjskiego Gibraltaru. Następnie przedostaje się do W. Brytanii, gdzie od września 1940 roku otrzymuje przydział wojskowy do 1. Dyonu Artylerii Pułku Lotniczego i 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej. Szkolony do zadań dywersyjnych i zaprzysiężony 19 stycznia 1942 roku. Nad okupowaną Polskę został zrzucony na spadochronie zimą z 17 na 18 lutego 1943 roku. Zgodnie z przydziałem zgłosił się do Kedywu Okręgu AK Lwów. Tam został dowódcą Rejonu Dywersyjnego Lwów – miasto. W lipcu 1944 roku, gdy Sowieci już zbliżyli się do wrót miasta, w ramach akcji „Burza” walczy o wyzwolenie Lwowa, jako dowódca Kedywu AK. Już po wyzwoleniu Lwowa przez Armię Krajową, w 1945 roku wymyka się NKWD przed aresztowaniem i pewną śmiercią lub zsyłką na Syberię, i przedostaje się przez zieloną granicę do W. Brytanii. Podobno później (kiedy ?) powraca do Polski (PRL). Dalsze losy nieznane. 10/ P.porucznik artylerii rezerwy WILHELM JERZY PLUTA, psed.: „Pion”, „Jorg”. Odznaczony Krzyżem Orderu Virtuti Militari V klasy i mianowany do stopnia porucznika. Rodowity Ślązak z Szopienic (dzisiejsza dzielnica Katowic). Urodzony 5 lutego 1913 roku. We wrześniu 1939 roku bierze udział w obronie Lwowa. Następnie internowany na Węgrzech. We Francji w Szkole Podchorążych. Po kapitulacji Francji, poprzez Dunkierkę ewakuowany do W. Brytanii. Tam zostaje przydzielony do 1. Pułku Artylerii Ciężkiej. Jako rodowity Ślązak, z „lewymi” papierami tożsamości (przyp.: podrobionymi) zostaje przeszkolony do zadań w dywersji. Zaprzysiężony 26 października 1942 roku. Skacze na spadochronie nad okupowaną Polską nocą 19/20 marca 1943 roku. Otrzymuje przydział do Wydziału Techniczno – Legalizacyjnego Oddziału I Komendy Głównej AK jako oficer techniczny wydziału. Później zostaje kierownikiem tzw. „Komórki Ruchu”. Od lipca 1944 roku został mianowany instruktorem Kedywu Śląskiego Okręgu AK, a następnie pełni już funkcję oficera dywersji AK Inspektoratu Rejonowego Rybnik. Zmarł 15 lutego 1986 roku w Rudzie Śląskiej. 11/ Plutonowy łączności rezerwy KAZIMIERZ ŚLIWA, psed.:”Strażak” 2”. Odznaczony Krzyżem Orderu Virtuti Militari V klasy. Rodowity Ślązak, urodzony w Katowicach, 22 listopada 1925 roku. W niewyjaśnionych okolicznościach trafia na polskie tereny okupowane przez Sowietów (miesiąc i rok ?). Tam, po amnestii podobnie jak wielu więzionych w sowieckich łagrach Polaków wstępuje do Armii Polskiej, do 5. Dywizji Piechoty (15. P.P.). Błyskawicznie zostaje dostrzeżony przez polskie służby do zadań specjalnych.. Zostaje więc przerzucony do W. Brytanii, gdzie przechodzi specjalistyczne tajne i konspiracyjne przeszkolenie jako radiotelegrafista. Jest tak uzdolniony, że we Włoszech zostaje mianowany instruktorem, gdzie szkoli i przygotowuje do lotów nad okupowaną Polskę „Cichociemnych”. Po zaprzysiężeniu 16 maja 1944 roku, skacze na spadochronie nocą nad okupowaną Ojczyzną 21/22 września 1944 roku. Zgodnie z przydziałem zostaje radiotelegrafistą w 2. Dywizji Piechoty AK Okręgu Kielce. Po dekoncentracji zgrupowania w ramach akcji „Burza” zostaje radiotelegrafistą w 3. Pułku Piechoty Legionów. W latach 80. XX w. żył w Polsce. Dalsze losy nieznane. 12/ P.porucznik saperów rezerwy BERNARD AUGUSTYN WIECHUŁA, psed,:”Maruda”. Odznaczony czterokrotnie Krzyżem Walecznych, z mianowaniem na stopień porucznika. Rodowity Ślązak z Katowic. Urodzony 30 lipca 1920 roku. Już od jesieni 1939 roku, gdy Polska znalazła się pod okupacją III Rzeszy Niemieckiej i Sowietów, działa jak tysiące innych Ślązaków w śląskiej konspiracyjnej organizacji Związku Harcerstwa Polskiego. Jego komendantem jest wówczas Józef Pukowiec (ścięty gilotyną w katowickim więzieniu 15 sierpnia 1942). Przewodnim hasłem śląskich harcerzy (nie tylko śląskich) były jakże piękne i wymowne w swej treści słowa:- „Wszystko co nasze Polsce oddamy….”. Niemcy uważali, że każdy śląski harcerz, to już osobnik stracony dla III Rzeszy Niemieckiej. I chyba się nie mylili ? Stąd właśnie to środowisko, było szczególnie penetrowane, a ich członkowie tropieni przez Gestapo i ich konfidentów. Śląscy harcerze, później członkowie ZWZ i AK, zawsze wierni Bogu, Narodowi Polskiemu i Ojczyźnie, w okresie okupacji niemieckiej zapłacili ogromną daninę krwi i męczeństwa. Paradoksem więc polskiej historii jest zjawisko, że Ci z najwierniejszych, pośród wiernych, po 1945 roku zostali wymazani z śląskiej pamięci. Zagrożeni aresztowaniem wraz z bratem (patrz niżej) przekraczają okupacyjną granicę i docierają do Francji. Już w lutym 1940 roku wstępuje jako ochotnik do WP i otrzymuje przydział do 2. Dywizji Strzelców Pieszych. Po kapitulacji Francji, poprzez Dunkierkę dociera d W. Brytanii. Tam otrzymuje przydział do 1. Brygady Strzelców i Szkoły Podchorążych. Po konspiracyjnym zaprzysiężeniu w Brytanii 4 sierpnia 1943 roku otrzymuje przydział do „Cichociemnych” jako specjalista w dziedzinie dywersji. Skacze nad okupowaną przez Niemców Ojczyzną nocą z dnia 16 na 17 września 1943 roku. Zgodnie z przydziałem trafia do Kedywu Okręgu AK Kielce jako instruktor bazy kieleckiej w Warszawie. „Od marca 1944 roku” zostaje instruktorem dywersji w Inspektoracie Rejonowym Częstochowa, w oddziale „AK „Marcina”. Jako niezwykle uzdolniony zostaje mianowany zastępcą dowódcy AK Kompanii w Baonie „Tygrys”. We wrześniu 1944 roku zostaje mianowany na dowódcę Plutonu Saperów w II Baonie 3. Pułku Piechoty Legionów, która wchodziła w skład 2. Dywizji Piechoty Armii Krajowej. Jednocześnie pełni też funkcję oficera do „specjalnych zleceń”. Aby uniknąć aresztowania przez komunistów od 1945 roku przebywa w W. Brytanii i Kanadzie. Dalsze losy nieznane. 13/ P.porucznik saperów rez. LUDWIK IGNACY WIECHUŁA, psed: „Jeleń”,” „Ignac”. Odznaczony czterokrotnie Krzyżem Walecznych, z nominacja na stopień porucznika. Rodzony brat w/wymienionego. Urodził się w Katowicach 30 lipca 1920 roku. Podobnie jak brat, od jesieni w konspiracyjnej śląskiej organizacji harcerskiej. Po dotarciu z bratem do Francji otrzymuje przydział do 2. Dywizji Strzelców Pieszych. W Wielkiej Brytanii podobnie jak brat jest polskim żołnierzem w 1. Brygadzie Strzelców i Szkole Podchorążych. Przechodzi przeszkolenie w zakresie dywersji. Po zaprzysiężeniu 4 sierpnia 1943 roku, skacze nad okupowaną Ojczyną nocą 8 na 9 kwietnia 1944 roku. Zostaje kurierem Naczelnego komitetu Harcerstwa w Londynie do Głównej Kwatery Szarych Szeregów w Warszawie. Dodatkowo otrzymuje też przydział do Okręgu AK Kielce, jako dowódca 2. Kompanii w oddziale „Szarego”. Następnie pełni funkcję dowódcy 5. Kompanii II Baonu 3. Pułku Piechoty Legionów, która wchodziła w skład 2. DP Armii Krajowej. Podobnie jak brat od 1945 roku na przymusowej emigracji w W.Brytanii i Kanadzie. Zmarł w Kanadzie 26 września 1987 roku. 14/ Porucznik piechoty rez. STANISŁAW OLSZEWSKI, psed.: „Bar”. Odznaczony Krzyżem Orderu Virtuti Militari V klasy i Krzyżem Walecznych z nominacją na stopień wojskowy kapitana. Urodzony w Kamienicy Polskiej, pow. Częstochowski - 28 marca 1912 roku. We wrześniu 1939r. otrzymuje przydział do 34. Pułku Piechoty i Obszaru Warownego Wilno. Internowany na Litwie. Przedostaje się do Francji i będąc w Samodzielnej Brygadzie Strzelców Podhalańskich walczy pod Narwikiem. Później przebywa kolejno: we Francji, Hiszpanii i Portugalii (brak szczegółów). W październiku 1941 roku będąc już w Wielkiej Brytanii otrzymuje przydział do 7. Brygady Strzelców i 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej. Stamtąd zostaje skierowany do konspiracyjnego ośrodka „Cichociemnych”, gdzie przechodzi specjalistyczne szkolenie w zakresie dywersji. Po tajnym zaprzysiężeniu 24 sierpnia 1942 roku, skacze nad okupowana Polską zimną i mroźną nocą 16 na 17 lutego 1943 roku. Przydzielony zostaje do Kedywu Okręgu Lwowskiego AK w charakterze dowódcy ośrodka dywersyjnego we Lwowie o kryptonimie „Północ”. Bierze udział w ramach akcji „Burza” (lipiec 1944) i wraz z innymi żołnierzami AK wyzwala spod okupacji niemieckiej Lwów. Pan Jędrzej Tucholski w 1988 roku, w „Cichociemnych”, gdy obowiązywała jeszcze komunistyczna cenzura, tak określa dalsze jego losy po wyzwoleniu Lwowa: - „W latach 1945 – 1956 przebywa w ZSRR”. Prawdopodobnie w tak enigmatycznym i tajemniczym określeniu, ukryta jest jednak prawda obiektywna. A mianowicie. Z dużym stopniem prawdopodobieństwa dalsze losy tego polskiego bohatera to zsyłka na 11 lat do sowieckich łagrów. Zresztą podobna jak tysiące, tysiące innych polskich patriotów z Armii Krajowej. Po szczęśliwym powrocie do Ojczyzny dalsze losy nieznane. 15/ Starszy sierżant piechoty MIECZYSŁAW HENRYK PSYKAŁA, psed.: Kalwadosik”, „Wątróbka”, ”Babinicz”. Odznaczony Krzyżem Orderu Virtuti Militari V klasy, Krzyżem Walecznych i Srebrnym Krzyżem Zasługi z mieczami, z równoczesnym awansem do stopnia p.porucznika. Rodowity Częstochowianin (19.I.1913). We wrześniu 1939 r. przydzielony do 2. Pułku Korpusu Ochrony Pogranicza „Karpaty”. W trakcie walk z agresorem niemieckim zostaje ranny. Później jak wielu polskich żołnierzy internowany na Węgrzech. Następnie walczy we Francji i pod Narwikiem w ramach Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich. Po upadku Francji, poprzez Dunkierkę przedostaje się do Wielkiej Brytanii. Tam otrzymuje przydział do 1. Brygady Strzelców. Z Wlk. Brytanii wraz z misją gen. Ducha udaje się do Kanady. Następnie zostaje skierowany do konspiracyjnego ośrodka szkoleniowego „Cichociemnych”, gdzie uzyskuje specjalistyczne przeszkolenie w zakresie dywersji i propagandy. Po tajnym zaprzysiężeniu 5 listopada 1943 roku, nad okupowaną II Rzeczpospolitą skacze na spadochronie nocą 16/17 kwietnia 1944 roku. Zgodnie z przydziałem trafia do Okręgu Białystok AK, gdzie obejmuje funkcję oficera do specjalnych zleceń szefa sztabu Okręgu AK. Pełni też b. ważną funkcję jako kierownik i organizator odbioru zrzutów spadochronowych. Wg autora „Cichociemnych” (wyd. 1988), J. Tucholskiego „W latach 1944 – 1947 w ZSRR”. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że w tych właśnie latach przebywał na zesłaniu w sowieckich łagrach. Zmarł 23 lutego 1984 roku w Częstochowie. Ci wszyscy bohaterscy polscy patrioci, z tajnej i konspiracyjnej organizacji wojskowej, zwanej - „Cichociemnymi”, a wywodzący się z Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, a później będący już w okupowanym kraju w strukturach Związku Walki Zbrojnej i Armii Krajowej, zawsze dążyli, by nasza Ojczyzna stanowiła jednolity, zwarty monolit oraz była wolnym i niepodległym Krajem, by miedzy Rodakami nie dochodziło już nigdy do niepotrzebnych, najczęściej bezsensownych waśni. Czy Ich narodowe wizje, i niewątpliwie też marzenia, dzisiaj w wolnej i niepodległej już Ojczyźnie się spełniły ? Po części tak. Żyjemy dzisiaj w strukturach Unii Europejskiej. To dobrze ! To nawet bardzo dobrze ! Polacy powinni jednak zawsze pamiętać, że wolności i niepodległości nikt nigdy nikomu nie podarował za darmo i na wieczność. Ten narodowy skarb winniśmy więc pielęgnować z ogromną wizjonerską dumą i autentycznym europejskim rozumem……………. Źródła: - Jędrzej Tucholski „Cichociemni”, wydanie uzupełnione, Warszawa, 1988 (podstawowe informacje) - Jan Szatsznajder „Cichociemni z Polski do Polski”, Wrocław, 1985 (podstawowe informacje) - Cezary Chlebowski, „Wachlarz”, wyd. II, Warszawa, 1985 - Cezary Chlebowski „Wachlarz”, monografia wydzielonej organizacji dywersyjnej Armii Krajowej , wrzesień 1941 – marzec 1943), Warszawa, 1990 - AK w Dokumentach, t 1 – 5, Londyn 1970 (niepełne kserokopie ) - Władysław Boroch, Jędrzej Tucholski, „Halifaks JD 154 nie wrócił”, Warszawa, 1984 - Stanisław Jankowski, „Z fałszywym Ausweisem w prawdziwej Warszawie (t. 1 i 2), Warszawa 1981 - Janusz Prawdzic – Szlacki, „Nowogródczyzna w walce 1940-1945, Londyn 1950 (niepełne kserokopie) - Andrzej Morgała, „Polskie samoloty wojskowe 1939 – 1945, Warszawa 1976 - Od narodzin do chrztu bojowego 1941 – 1944 „Spadochron. Pismo żołnierzy 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej, 1945 (kserokopia)
| Janusz Maszczyk | 2009-07-31 13:05:25 65 ROCZNICA POWSTANIA WARSZAWSKIEGO 1944 - 2009 „Niech wiatr ją poniesie do miasta, Jak żagiew płonącą i krwawą, Niech w górze zawiśnie na gwiazdach, Czy słyszysz, płonąca Warszawo ? Niech zabrzmi w uliczkach znajomych, W alejach, gdzie bzy już nie kwitną, Gdzie w twierdze zmieniły się domy, A serca z zapału nie stygną ! ……………………………………… ……………………………………… Bez próżnych skarg i zbędnych słów To nasza krew i czyjeś łzy !” Dzisiaj już nie pora na łzy ! Dzisiaj każdy Polak, którego mottem są słowa – Bóg – Honor – Ojczyzna - powinien jednak oddać hołd POWSATŃCOM i MIESZKAŃCOM WARSZAWY ! Za ofiarę ICH życia i miłości do OJCZYZNY i CAŁEGO NARODU POLSKIEGO ! Patrzę na wyblakle już zdjęcia. I widzę jak idą uśmiechnięci, dziewczęta i chłopcy, i starsi już wiekiem, pełni wiary w zwycięstwo, i lepsze jutro. Pamiętaj ! Byli kiedyś tacy jak ty - teraz. Tryskali humorem, żartem, mieli też jednak swoje zmartwienia i troski. Też chcieli żyć w wolnej, niepodległej i suwerennej Ojczyźnie. Żyć długo i cieszyć się każdym dniem wolności. W ramach planu „Burza” na pomoc powstańczej Warszawie ruszyła niemal cała Polska. Nawet Ci z dalekich, kresowych wschodnich lasów, z Puszczy Nalibockiej. W domu pozostali ich bliscy: matki, ojcowie, dziadkowie, siostry i bracia, a Oni jak zwykle kierowani zewem polskiej krwi ruszyli na pomoc walczącej Warszawie. Niektórzy z Nich już po dotarciu do celu, po raz pierwszy w życiu zobaczą stolicę. Wielu po raz pierwszy i ostatni. Wśród zgliszcz jak żagiew płonących domów, w okopach i na barykadach płonącej Warszawy nie zabraknie też Zagłębiaków i Górnoślązaków i innych naszych braci, z dzisiejszego Województwa Śląskiego. Mimo, iż Śląski Okręg Armii Krajowej oficjalnie nie zdołał zmobilizować swych żołnierzy, to wielu już wcześniej tam dotarło i funkcjonowało w strukturach warszawskiego zgrupowania Armii Krajowej. Szli i walczyli, dla CIEBIE Polsko i dla TWEJ CHWAŁY !
| Janusz Maszczyk | 2009-08-06 16:35:00 Dzięki inicjatywie Szanownego Pana prezydenta – Lecha Kaczyńskiego - istnieje duże prawdopodobieństwo, że wreszcie po 65 latach dzień 1 sierpnia, jako rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego, stanie się polskim świętem narodowym. Nie zapominajmy jednak, że wybuch Powstania Warszawskiego jest nie tylko wielkim symbolem bohaterstwa Powstańców Warszawskich i męczeństwa oraz martyrologii ludności Warszawy, ale jest też symbolem tych wszystkich polskich żołnierzy, którzy w ramach akcji „Burza” szli do stolicy, by swym poświęceniem i krwią wspomóc swych braci. Nie zapominajmy też o tych wszystkich żołnierzach, którym z różnych przyczyn nie było sądzone, by czynnie uczestniczyć w akcji „Burza” i tym milionom cywilnych Polaków, którzy swe serca i sumienia ofiarowali wtedy Ojczyźnie.
| Janusz Maszczyk | 2009-09-01 10:10:48 70. ROCZNICA WYBUCHU II WOJNY ŚWIATOWEJ Kiedy wspominamy tragiczne wydarzenia agresji niemiecko – sowieckiej z września 1939 roku to nie wolno nam zapomnieć, że II Rzeczpospolita Polska w tym niesłychanie krótkim okresie wolności i suwerenności nie tylko nie zaleczyła jeszcze ran po rozbiorach, ale jeszcze musiała stawić czoło dwom ówcześnie najpotężniejszym europejskim agresorom – III RZESZY NIEMIECKIEJ I ZWIĄZKOWI SOWIECKIEMU. Oddechy nadchodzącej wojny Polacy czuli już od dawna. W dniu 5 maja 1939 roku Minister Spraw Zagranicznych Józef Beck wygłosił w Sejmie RP jakże znamienne i piękne słowa: „Pokój jest rzeczą cenną i pożądaną….(…)..Nasza generacja, skrwawiona w wojnach, na pewno na pokój zasługuje. Ale pokój, jak prawie wszystkie sprawy tego świata, ma swoją cenę, wysoką, ale wymierną. My Polacy nie znamy pojęcia pokoju za wszelka cenę. Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor”. Dzisiaj szpalty niemal wszystkich publikacji prasowych oraz wypowiedzi radiowych i telewizyjnych przypominają tamte jakże krwawe dla Polaków wydarzenia. Wystarczy więc tylko zerknąć do nich lub posłuchać wypowiedzi ekspertów, by samemu zaspokoić braki z tej dziedziny historii Polski. Te znamienne słowa polskiego MSZ Józefa Becka zaowocowały dopiero po 1989 roku „jesienią ludów”, w wyniku czego Polska znowu stała się wolną, niepodległą i suwerenną i powróciła z honorem do europejskich struktur organizacyjnych. Pamięć o przeszłości jest bardzo ważna i pożądana, ale nie może stawiać barier w przyjaźni i kontaktach międzynarodowych. Pamiętajmy jednak, że dla Polaków pamięć i honor są rzeczami bezcennymi.
| Janusz Maszczyk | 2010-07-31 13:53:57 POWSTANIE WARSZAWSKIE „Lepiej być martwym lwem niż żywym kundlem” Dzień 1 sierpnia 2010 roku będzie kolejną rocznicą wybuchu powstania warszawskiego. Aby zrozumieć sens powstania warszawskiego wystarczy tylko dokładnie przeanalizować słowa homilii biskupa polowego WP Tadeusza Płoskiego jakie zostały wypowiedziane publicznie w dniu 11 listopada 2008 roku: „Wolność wpisana była i jest w dusze Polaków. Wolność dla Polaka to jak powietrze, to jak woda dla życia. Wolność to jak suknia, bez której Polak nie może się nikomu podobać. Wolność to skarb, który należy okupić najwyższą ceną na ziemi – ceną życia. Wolność to ewangeliczny talent darowany narodowi. Przyjdzie Pan i zapyta, co zrobiłeś z talentem ? ” . Porzućmy więc chociaż na chwilę spory polityczne o sens walk o Warszawę w 1944 roku, a przeanalizujmy niezwykłą historię jaka wydarzyła się 66 lat temu kiedy z dalekiej kresowej Puszczy Nalibockiej, z Nowogródczyzny, przedarła się grupa żołnierzy z Armii Krajowej, aby wziąć udział w ramach akcji „Burza” w walkach o Warszawę. Ten wielki bohater wywodzi się z naszego województwa – Województwa Śląskiego. Pporucznik piechoty rezerwy Adolf Pilch ps.: „Góra”, „Pistolet”, „Dolina”, kawaler odznaczeń Krzyża Virtuti Militari V kl. i czterokrotnie odznaczony Krzyżem Walecznym urodził się w pobliskiej Wiśle 22 maja 1914 roku. W 1939 roku bierze udział w kampanii wrześniowej. Po internowaniu na Węgrzech przedziera się do Francji. Tam bierze udział w walkach z okupantem niemieckim w 3 DP WP (9.pp następnie 8.pp). Jako „Cichociemny” zostaje przeszkolony do zadań dywersyjnych. Zaprzysiężenie następuje 28 sierpnia 1942 roku. Skacze nad okupowaną Ojczyzną nocą 16/17 lutego 1943 roku. „Zrzut przejęła placówka odbiorcza Koń”, położona 21 km na południowy wschód od Piotrkowa, w widłach rzek Pilicy i Czarnej „. Jego kolega z tego samego zrzutu ginie na skutek częściowo tylko rozwiniętego spadochronu”. A.Pilch ląduje na konarach leśnych, ale na drugim brzegu rzeki. Po przybyciu do Warszawy otrzymuje przydział do Okręgu AK Nowogródek „jako dowódca baonu piechoty w Zgrupowaniu „Stołpce”. W grudniu 1943 roku zostaje mianowany dowódcą zgrupowania. Początkowo stołpeckie zgrupowanie AK bierze udział w walkach z Niemcami wraz z partyzantką sowiecką. Sowieci jednak traktują Armię Krajową nie jak swych sprzymierzeńców lecz jak wrogą im organizację „kierowaną przez polskie burżuazyjne ośrodki”. W dniu 30 listopada 1943 roku dowództwo Armii Krajowej zostaje podstępnie zaproszone na odprawę wojenną z dowództwem sowieckim. Na odprawę udali się prawie wszyscy oficerowie oddziału AK im. Tadeusza Kościuszki. W tym samym czasie do bazy AK podstępnie wkroczyli Sowieci. „Oddział został rozbrojony i rozbity”. W trakcie chaosu jaki wtedy zapanował jedyny ocalały oficer – Cichocimny por. Adolf Pilch „Dolina” wraz z 40 żołnierzami AK wydostał się jednak z zastawionej „przyjacielskiej” pułapki. Niewątpliwie zręczna ucieczka z zastawionej przez Sowietów sieci nie była tylko dziełem przypadku, ale wynikała z doskonałego wyszkolenia jakie przechodzili Cichociemni zanim zrzucono ich na terytorium okupowanej Ojczyzny. Reszta batalionu AK została aresztowana przez Sowietów. Ich losy potoczą się różnie. Część trafi do sowieckich łagrów, inni zostaną pozbawieni życia, podobno tylko niektórzy szczęśliwcy trafią później do LWP. Już niedługo po tym fakcie por. A.Pilch otrzymał od Sowietów informację (podobno pisemny rozkaz !?) , że rozbrojenie oddziału AK było koniecznością dokonaną rozkazem dowódcy sztabu partyzanckiego gen. Pantelejmona Kondratowicza Ponomarienki. Jednocześnie z okolic zaczęły nadchodzić niepokojące informacje, że Sowieci dokonują aresztowań mniejszych oddziałów AK – opornych rozstrzeliwują na miejscu, a rodziny AK –wskie są represjonowane. W tej tragicznej sytuacji dla oddziału, przy beznadziejnym jeszcze braku amunicji, por. A.Pilch podejmuje desperacką decyzję ewakuacji represjonowanych rodzin i „oderwanie się” wraz całą grupą AK od partyzantki sowieckiej. Jak to w nieszczęściu czasem bywa. Nagle w dramatycznej sytuacji niemieccy żandarmi z Iwieńca deklarują zawieszenie broni i sprzedaż amunicji. W dniu 9 grudnia 1943 roku po negocjacjach z Niemcami partyzanci otrzymują trochę broni i amunicji., co pozwala im prowadzić samoobronę wiosek w pobliżu Iwieńca. O porozumieniach z Niemcami por. A.Pilch powiadamia swych zwierzchników z AK. „ Jak wspomina A.Pilch: - „w czerwcu 1944 roku otrzymałem […]… wiadomość, że nadejdzie niebawem od dawna oczekiwana chwila zerwania przeciągającego się rozejmu z Niemcami…[…]….a dzięki wsparciu z zewnątrz będziemy mogli wydostać się z Puszczy Nalibockiej”. Dalsze losy por. A.Pilcha, zresztą podobnie jak i powyższe sekwencje, i jego oddziału, które mogą stanowić kanwę wspaniałego filmu, z uwagi na przekaz internetowy, zmuszony jestem jednak znacznie ograniczyć. W ramach akcji „Burza” nieprawdopodobny przemarsz oddziału por A.Pilcha, rozpoczął się 29 czerwca 1944 roku. „Kolumna liczyła 350 kawalerzystów i ok. 600 piechurów jadących na 190 wozach jedno – i dwukonnych. Na dalszych furmankach jechały rodziny partyzantów”…..[…]…. Przemarsz ze Stołpecczyzny na przedpole Puszczy Kampinowskiej trwał 27 dni”. W trakcie przedzierania się do Warszawy dzięki nieprzeciętnemu talentowi i doskonałemu przeszkoleniu dowódcy, dochodzi tylko do sporadycznych walk z Niemcami i Własowcami. 25 lipca 1944 roku oddział manewrując włączył się w kolumny własowskie i bez przeszkód dotarł do Nowego Dworu, do mostu rzecznego. Tu dzięki doskonałej znajomości języka niemieckiego przez jednego z żołnierzy AK, ubranego w mundur niemiecki – sierżanta Stefana Andrzejewskiego psed.”Wyżeł” i nieprawdopodobnego zbiegu okoliczności, gdyż wśród niemieckich oficerów rozpoznał swojego dowódcę jeszcze z czasów I wojny światowej, udało się pokonać bez przeszkód most na rzece Wiśle. Wreszcie po pokonaniu prawie 600 km drogi, 29 lipca 1944 roku oddział AK witany entuzjastycznie przez mieszkańców dotarł do Puszczy Kampinowskiej. Bardzo szybko 800 osobowy, doskonale zresztą uzbrojony oddział osiągnął stan niemal 3 – tysięcznej „Grupy Kampinos”. Tym samym odtworzył stan osobowy 27. Pułku AK i wraz z batalionem 78. Pułku Piechoty AK otrzymał nazwę „Pułk Palmiry – Młociany”. Dowódcą „Grupy Kampinos” do 2 sierpnia 1944 roku był kpt. „Szymon” , po nim został por Adolf Pilch. Od 23 sierpnia 1944r. dowódcą zostaje mjr Alfons Kotowski, psed.: „Okoń”. Natomiast por A. Pilch zostaje dowódcą pułku „Palmiry – Młociany”. „ Pod Warszawą kresowi żołnierze wspólnie z żołnierzami VIII Rejonu AK stoczyli 43 walki z oddziałami Wehrmachtu, SS, RONA i ROA, w tym 42 zwycięskie, eliminując z pola walki w okresie od 31 lipca 1944r. do września tegoż roku 1267 żołnierzy nieprzyjaciela (891 zabitych i 376 rannych), przy własnych stratach 148 zabitych i 166 rannych (bez uwzględnienia strat poniesionych w ataku na Dworzec Gdański – ok. 300 – 360”. W końcowych dniach września 1944r. Niemcy w sile 5000 żołnierzy zaatakowali wschodnią część Puszczy Kampinowskiej. W tej sytuacji „Grupa Kampinos” otrzymała rozkaz przebicia się w kierunku Gór Świętokrzyskich. Tam pod Jaktorowem 29 września 1944 roku zostali otoczeni i rozbici, tylko 300 żołnierzy i por. A.Pilch uratowali życie wyrywając się z okrążenia. „Porucznik Adolf Pilch rozwiązał oddział 17 stycznia 1945 roku. By nie podzielić losu wielu żołnierzy z Armii Krajowej, w czerwcu 1945 roku udaje się poprzez Czechosłowację na tułaczkę do Wielkiej Brytanii. Swą kochaną Ojczyznę, której poświęcił całą niemal młodość i za którą tak bohatersko, i z takim niewyobrażalnym poświęceniem walczył, odwiedzi dopiero w 1990 roku. Umrze na emigracji w 2000 roku. Pozostają jednak dalej bez odpowiedzi pytania ? Czy o tych wspaniałych tułaczach – Kresowiakach, pamięta jeszcze Polska ? A może pamięta jeszcze Warszawa ? A może chociaż pamięta ludność Kampinosu ? Czy pamiętacie o poruczniku Adolfie Pilchu mieszkańcy Wisły ? Bardzo serdecznie przepraszam za operowanie wyjątkowymi skrótami myślowymi, spłycającymi niemiłosiernie tak pasjonujący i ciekawy dla moich kochanych Rodaków temat, szczególnie dla mieszkańców dzisiejszego naszego Województwa Śląskiego…….. Serdecznie pozdrawiam. Źródła: - Jędrzej Tucholski „Cichociemni”, Warszwa, 1988 - Armia Krajowa w dokumentach (ksero), Londyn, 1981 - Drogi Cichociemnych, Londyn 1985 - Polscy spadochroniarze. Pamiętnik żołnierzy, Londyn, 1949 (ksero) - Nasza Polska nr 6, 2009 - Nasza Polska nr 47, 2008 - Dodatek Specjalny IPN, Gazeta Niezależna, 7.VIII.2009
| |